25. Pigułka czy rytm płodności?

Pigułka nie jest “zielonym produktem”. Wysoka zawartość hormonów powinna spowodować skreślenie jej przez ekologów z listy dostępnych na rynku produktów.

Celem pigułki antykoncepcyjnej jest wywołanie bezpłodności kobiety przez farmakologiczne zablokowanie procesu fizjologicznego.

Dona ora. Grazie!

Różnica w porównaniu z naturalnymi metodami regulacji poczęć polega na tym, że te ostatnie pozwalają, nie zaburzając rytmu fizjologicznego, dokładnie poznać jego fazy: przemienność okresów płodnych i niepłodnych.

Kochać to znaczy akceptować drugą osobę we wszystkich wymiarach: jej wygląd i ciało, jej uczucia, upodobania, całą osobowość, jej duszę i pragnienie piękna, dobra i prawdy, jej wieczny wymiar. I również jej zdolność dawania życia w pewnych momentach.

Ta przemienność okresów płodnych u kobiety nie jest pomyłką natury!

W małżeństwie, które dostosowuje się do rytmu płodności kobiety, mężczyzna pozwala swej żonie w pełni doświadczać bogactwa jej płci. Tym samym mężczyzna podejmuje spoczywającą również na nim odpowiedzialność. Mogą teraz obydwoje postanawiać o przekazaniu życia. Decydują też, w jakich odstępach czasu będą rodziły się ich dzieci. Doświadczają odradzania się pragnienia bliskości i różnorodności uczuć, które tworzą historię ich miłości.

Ona: Rozpoczęliśmy współżycie jeszcze podczas studiów. Nie byliśmy wtedy małżeństwem, nieplanowana ciąża wydawała nam się wielkim nieszczęściem. Zdecydowałam się więc na wizytę u ginekologa i poprosiłam o środek antykoncepcyjny. Dostałam receptę na pigułkę. Bardzo byłam dumna, że sprawiłam taką niespodzianką swojemu chłopakowi.
Brałam pigułki przez kilka miesięcy, po czym dość ciężko zachorowałam. Nigdy nie usłyszałam oficjalnego potwierdzenia od lekarza, że moja choroba dróg żółciowych była wynikiem stosowania hormonalnych środków antykoncepcyjnych, ja jednak miałam takie wewnętrzne przekonanie. Nie chciałam ich więcej. Czułam do nich wstręt. Powiedziałam o tym narzeczonemu i wspólnie postanowiliśmy z nich zrezygnować.
Próbowaliśmy wstrzemięźliwości, ale okazało się to dla nas za trudne. Sytuacja stawała się tak skomplikowana i zakłamana, że zdecydowaliśmy się pobrać, mimo mało sprzyjających warunków. 9 miesięcy później urodził się nasz syn. Ani przez chwilę tego nie żałowaliśmy, ale następną ciążą nie chcieliśmy być zaskoczeni. Dokładnie więc wczytałam się w naturalne metody regulowania pocięć – i drugi synek przyszedł na świat wtedy, gdy byliśmy do tego przygotowani.
Obserwując swoje ciało, znając dokładnie swój cykl płodności, poczułam się wolna. Życie codzienne ułatwia mi wiedza o tym, w jakiej znajduję się akurat fazie – mam większy dystans do własnych nastrojów. Wiem, że czasami wyolbrzymiam kłopoty i… jestem wtedy dla siebie wyrozumiała.
Nie ukrywam, że kolejne nasze małżeństwo pojawiło się zupełnie nie zaplanowane, ale dzięki gotowości do przyjęcia życia, jaką doją naturalne metody, przyjęliśmy wiadomość o zaistnieniu dzieciaczka jak prawdziwy cud i prezent od Pana Boga.

On: Kocham moją żonę i nie zniósłbym myśli, że coś, czemu mogę zapobiec, szkodzi jej zdrowiu, budzi wstręt czy ogranicza zadowolenie z kobiecości. Nie mogę na to skazywać żony. A mechaniczne środki antykoncepcyjne sprawiają mi zdecydowany dyskomfort. Lubię wiedzieć, który to dzień jej cyklu, bo jej zły humor mogę sobie wytłumaczyć fizjologią i to powstrzymuje mnie od sprzeczki. Zresztą dni płodne wcale nie muszą być “postne” – my okazujemy sobie wtedy bardzo wiele czułości i serdeczności. Nigdy nie czułem się odepchnięty. Wreszcie na mój wybór wpłynął niewątpliwie szacunek dla nauczania Kościoła.