3. Czy konflikt niszczy miłość?

Co sądzilibyście o małżeństwie, w którym nie dochodziłoby do żadnych dyskusji? Pomyślelibyście Pewnie, że jedno z małżonków zdominowało drugie.

Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną jest niezwykła, bo dzięki odmiennemu podejściu do wielu spraw umożliwia wzajemne ubogacanie, jeśli tylko podejmie się trud wysłuchania i zrozumienia drugiej strony. Wymiana myśli, dyskusje, czasem nawet gwałtowne, poprzez lepsze poznanie przyczyniają się do wzrastania miłości.

Oczywiście, zdarzają się ludzie tak przywiązani do swoich poglądów, że nie potrafią wysłuchać kogokolwiek. Inni nie mogą obyć się bez ironii czy krytyki. Kłócąc się, różnie na siebie reagujemy: wybuchamy, zamykamy się, milkniemy i gorzkniejemy, przystępujemy do kontrataku. Pojawiają się lęk i nieufność.

Dona ora. Grazie!

Pielęgnowanie w sercu zgorzknienia, wyrzutów sumienia, roztrząsanie konfliktów – to trucizna dla miłości. Na to zatrucie istnieje jednak lekarstwo. Jakie? Przebaczenie.

Przebaczenie to decyzja, że znowu będziemy kogoś kochać, ponownie otworzymy dla niego swoje serce, przyjmiemy go i zaakceptujemy takiego, jaki jest, spojrzymy na niego nowymi oczyma. To odrzucenie negatywnego nastawienia i przerwanie interpretacji podsuwanych przez wyobraźnię. Przebaczając nie wymazujemy przeszłości, tak, jakby nigdy nie istniała, ale wyruszamy w dalszą wędrówkę przez życie z nową nadzieją, pomimo tego, co było.

Pewna kobieta opowiadała, że po 20 latach małżeństwa mąż powiedział do niej: “Proszę cię o wybaczenie mi wszystkiego, za co nie przeprosiłem cię od dnia naszego ślubu”. Oboje poczuli się tak, jakby ponownie się pobrali.

Konflikty zdarzają się wszystkim. Za sprawą przebaczenia mogą one przyczyniać się do wzrostu miłości, zamiast ją zabijać.

Między Anią i Markiem było coraz gorzej, nie potrafili się porozumieć nawet w najdrobniejszych sprawach. Od miesięcy tkwili we wzajemnych urazach i pretensjach. Namówieni przez znajomych pojechali na rekolekcje dla małżeństw. Kiedy oboje klęczeli w czasie nocnej adoracji przed Najświętszym Sakramentem, Marek prosił Boga, by On powiedział mu, co powinien robić, aby zmienić ich małżeństwo. W pewnej chwili wyciągnął rękę po Pismo Św. i napotkał przez przypadek rękę swojej żony. Ania myślała, że Marek szuka jej ręki. Z wielką radością przyjęła jego gest czułości. Okazało się, że takiej właśnie bezinteresownej czułości najbardziej brakowało w ich małżeństwie.

Oboje jesteśmy porywczy (mamy ogniste charaktery), dlatego sporo za nami kłótni i awantur. Odkryliśmy i wypróbowaliśmy skuteczny sposób na to, jak się przestać kłócić. Kiedy napięcie rośnie a argumenty każdej ze stron stają się coraz bardziej niedorzeczne, jedno z nas (nie zawsze to samo) bierze drugie za rękę i prowadzi do naszego domowego ołtarzyka. Choć trudno jest w złości i poirytowaniu uklęknąć, klękamy, by odmówić głośno “Ojcze nasz”. I zanim skończymy (tak mniej więcej przy: “i odpuść nam nasze winy”) udaje się nam porozumieć. Mówimy o tym innym małżeństwom, wiemy, że tak jak i nam Bóg pomaga im przezwyciężać nawet najtrudniejsze – po ludzku sądząc – konflikty. Ola i Adam