34. Czy masturbacja jest tylko nieszkodliwym doświadczeniem?

Pierwsze takie doświadczenie miewa różne przyczyny: ciekawość, nieoczekiwane odkrycie swojej seksualności, lektury, telewizja, próby w towarzystwie kolegów, samotność, kompensacja uczuciowa.

Kontynuacja tej drogi wciąga nas w pułapki:

I pułapka

UZALEŻNIENIE

Przyjemność płynąca z masturbacji prowadzi bardzo szybko do powielania i mnożenia takich doświadczeń. Szybko rodzi się niebezpieczne przyzwyczajenie. Im bardziej się mu ulega, tym trudniej się wyzwolić. Trudne jednak nie znaczy niemożliwe! Trzeba jednak odróżnić świadomy i chciany przez człowieka czyn od spontanicznej, fizjologicznej reakcji np. w półśnie.

Dona ora. Grazie!

II pułapka

SAMOTNOŚĆ I POCZUCIE WINY

Często słyszy się, że masturbacja to rzecz normalna, nieszkodliwa, potrzebne doświadczenie, dobre ze względu na równowagę psychiczną i fizyczną. W rzeczywistości jest odwrotnie. Zawsze kiedy ktoś posługuje się swoim ciałem w sposób niezgodny z przeznaczeniem, do jakiego został stworzony, robi coś, co nie jest dobre ani dla osobowości, ani dla duszy. I chociaż akt ten przynosi chwilową przyjemność, wywołuje również smutek, ponieważ prowadzi do zamykania się w sobie i oddala od innych. Stopniowo, człowiek zaczyna przeżywać poczucie winy, która sprawia, że jeszcze trudniej otwierać się na innych ludzi i na prawdziwą miłość.

WYZWOLENIE

Punktem wyjścia w procesie uwalniania się z nie kończącej się spirali złych nawyków jest NADZIEJA. Z nawyku można się wyzwolić. Pierwszy krok, to uwierzyć, że możemy panować nad własną seksualnością. Być może nie zawsze nad wyobraźnią, ale z pewnością – nad czynami. Ważnym krokiem w procesie uwalniania od tego nawyku stanowi pojednanie się z Bogiem w sakramencie pojednania. W sakramencie tym Bóg nie tylko oczyszcza naszą duszę, ale umacnia także naszą wolę i nadzieję. Natomiast praca nad sobą polega m.in. na unikaniu pokus, higienicznym trybie życia, dawaniu siebie w służbie innym.


Od redakcji polecamy lekturę książki Daniela Ange’a “Twoje ciało stworzone do miłości” wydawnictwo “W drodze”

Odkryłem masturbację w wieku dojrzewania. Stała się ona bardzo prędko moją obsesją, ciągle odczuwałem niezaspokojenie. Wiedziałem, że to jest coś złego, ale nie mogłem powstrzymać się dłużej niż przez trzy dni. W poczuciu winy podejmowałem różnorodne wysiłki, żeby się z tego wyzwolić, ale nic nie pomagało. Nawet małżeństwo niewiele zmieniło.

Dużo później, po moim nawróceniu, zacząłem znowu myśleć o uwolnieniu się od tego nałogu. Ponownie jednak moje wysiłki okazały się daremne: Podczas psychoterapii zachęcano mnie, bym po prostu przeżywał swoją seksualność bez poczucia winy. Czułem jednak, że przeżywając samotnie przyjemność seksualną odwracałem się od innych i od Boga, stawałem się w pewnym sensie samowystarczalny, a to mnie nie satysfakcjonowało.

Błagałem Pana, by mi pomógł. Zdawało mi się, że Bóg odpowiadał mi, że nie jestem niewolnikiem. Poprosiłem Go więc, żeby pomógł mi przerwać masturbację na czas kilku miesięcy. I rzeczywiście, bez większego wysiłku, przez sześć miesięcy nie wracałem do dawnego nawyku.

Byłem bardzo szczęśliwy. Później przyzwyczajenie stopniowo powróciło i stałem się taki jak dawniej. Zapomniałem, że te sześć miesięcy wolności miały być dla mnie znakiem, że nie jestem niewolnikiem swojej słabości.

Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, zrozumiałem, że z pomocą Boga mogę się z tym uporać. Przy następnej pokusie zacząłem się modlić, przeżywałem walkę duchową. I Bóg mnie uzdrowił.

Od dziesięciu lat stale dziękuję Panu, który nie tylko uzdrowił mnie z masturbacji; ale równocześnie uzdolnił do miłości.
KAROL