6. Jak przeżywać… – chodzimy ze sobą. Jakie zachować granice?

Foto di Angela Yuriko Smith da Pixabay

Nie zawsze te same gesty oznaczają to samo dla obydwojga. Czy wynikają z miłości, z potrzeby czułości, a może tak po prostu z potrzeby doznania przyjemności? A może wyrażają więcej niż to, co jest w naszym sercu? Jeśli doświadczymy już wszelkich gestów miłości i oddamy się sobie wzajemnie, czy wtedy jesteśmy w stanie jasno określić, jakie są nasze prawdziwe uczucia?

Okres, który często nazywamy „chodzeniem ze sobą”, powinien być czasem wyrabiania w sobie dyscypliny wewnętrznej. Możemy wtedy poznawać drugą osobę, jej oczekiwania i reakcje.

Wiele małżeństw się rozpadło, ponieważ wcześniej kobieta i mężczyzna nie dali sobie wystarczająco dużo czasu na wzajemne poznanie się i dokonanie w pełni wolnego wyboru.

„W społeczeństwie, w którym hasła reklamowe powtarzają bezustannie słowo „natychmiast” i gdzie wszyscy chcą mieć „wszystko, od razu” nie można zapominać, że dla narodzenia się głębokiego uczucia między mężczyzną i kobietą potrzeba czasu, a sprawdzianem miłości jest trwały związek”

(Jan Paweł II do młodzieży, Mauritius,15 X 1989).

Szanuję dziewczyny, to znaczy przede wszystkim chcę z nimi rozmawiać bez żadnych dwuznacznych zamiarów. Najbardziej interesuje mnie możliwość poznania kogoś bliżej. Stosunki seksualne można w ostateczności mieć łatwo, natomiast porozmawiać z kimś fajnym jest o wiele trudniej:..

Poza tym wolę poczekać na tę „właściwą” i to pomaga mi walczyć z samym sobą, kontrolować się. Wynagrodzeniem jest satysfakcja, że nie wpadłem w sidła instynktu:.. co byłoby straszne! Mówię to z całą świadomością, gdyż przeżyłem już taką sytuację.

Czuję, że ta postawa mnie wzbogaca i za każdym razem staję się silniejszy. Poza tym wiem, że z tą, która przyjdzie, związek będzie prawdziwy, oparty na solidnych podstawach. Łukasz

W wieku 16-17 lat marzyłam o spotkaniu idealnego mężczyzny. Pewnego dnia poznałam Jurka. Wszystko układało się wspaniale. Nasza sympatia szybko przekształciła się w niewinne flirtowanie.

Byliśmy w tej samej klasie, widywaliśmy się więc codziennie, a wieczorami godzinami rozmawialiśmy przez telefon, opowiadając sobie różne szkolne plotki. Krótko mówiąc, wszystko było jak najlepiej.

Ale pewnego dnia Jurek dał mi do zrozumienia, że flirt mu nie wystarcza. Chciał posunąć się dalej. Dla mnie było to jak niespodziewany cios. Oczywiście wszyscy wokół nas to robili. Ale ja nie mogłam się zgodzić: byłoby to wbrew mojej wierze, rodzinie, wbrew tak wielu sprawom, które miały dla mnie znaczenie. Modliłam się, by Jurek to zrozumiał. Ale on nie dał się przekonać i wkrótce przestało się między nami dobrze układać.

Nie miałam siły zerwać. Bałam się. Bałam się samotności i tego, że nie będę miała kogoś, kto mnie kocha. Jurek wypominał mi moje przekonania religijne i opowiadał o tym innym. Pamiętam, że jedna z koleżanek powiedziała mi kiedyś: „Moim zdaniem Jurek jest bardzo wytrwały, że ciągle się z tobą spotyka! Nie masz prawa go tego pozbawiać! Zacznij brać pigułkę i po kłopocie.”

Taka sytuacja trwała do następnego lata. W końcu nie mogłam już tego wytrzymać i zdecydowałam się zerwać.

Nie było to łatwe. Przeszłam trudne chwile samotności, gdyż nie miałam odwagi wrócić do starych przyjaciół. Kilka miesięcy później poznałam Alka. Nasz związek szybko zamienił się w poważne zaangażowanie i zaręczyliśmy się. Kasta

Credits: www.ilestvivant.com
Agreement 25/7/2023
with Emmanuel Community https://emmanuel.info/

7. Czy do szczęścia koniecznie potrzeba dwojga? – szczęście w pojedynkę